Każdy z nas przynajmniej raz był świadkiem takiej sceny: mysz na podłodze i dumny kot z błyskiem w oku. Wywołuje to różne emocje: obrzydzenie, zaskoczenie, śmiech, a nawet strach. W rzeczywistości jednak takie zachowanie ma głębsze korzenie niż tylko „koci żart”. I jest całkiem logiczne – z kociego punktu widzenia.
To instynkt łowiecki, który nigdy się nie wyłącza
Koty są drapieżnikami i żadna rasa, kolor sierści czy akcesoria do wiązania kokardek nie są w stanie tego zmienić. Ich instynkt łowiecki nie jest związany z głodem. Polują nie dlatego, że nie mają co jeść, ale dlatego, że nie mogą inaczej. To leży w ich naturze.
Na wolności nawet dobrze odżywione dzikie koty łapią więcej niż jedzą. To samo widzimy w przypadku zwierząt domowych. Jeśli kot mieszka w prywatnym domu lub ma dostęp do podwórka, prędzej czy później przyniesie „zdobycz”. Jest to część jego rytuału łowieckiego: zobacz → trop → złap → przynieś. Końcem tego łańcucha jest demonstracja rezultatu. A komu go demonstruje? Tobie, swojemu głównemu obserwatorowi.
Może po prostu cię uczy… albo ci współczuje
Ten punkt jest czymś więcej niż tylko ciekawostką. Świat kotów ma wyraźny mechanizm uczenia się społecznego: dorośli przynoszą młodym półżywą lub martwą zdobycz, aby nauczyć ich polowania. Oznacza to, że gdy twój kot kładzie przed tobą martwą mysz, nie uważa cię za mistrza. Myśli, że nie wiesz, jak polować.
Jest to gest troski. Może postrzegać cię jako część swojego stada lub jako kociaka. To znaczy: „Troszczę się o ciebie, oto jedzenie dla ciebie, ponieważ sam nie możesz nic złapać”. Jest to trudne dla osoby, która płaci za jedzenie i zmienia piasek. Ale z punktu widzenia kota wszystko jest logiczne: nie jesteś myśliwym i dlatego potrzebujesz pomocy.
Nawiasem mówiąc, dlatego niektóre koty przynoszą nawet zabawki lub jedzenie z miski. To nie żart – to instynktowne „dzielenie się z rodziną”. Nie zawsze jest to morderstwo. Czasem to po prostu próba bycia użytecznym.
Czasami jest to trofeum
Kot to stworzenie z głębokim poczuciem godności. Nawet najłagodniejsze mruczki zachowują się czasem tak, jakby: „głaszczesz mnie, karmisz, ale pamiętaj – przeżyłbym bez ciebie”. A kiedy kot przynosi zdobycz i wyzywająco umieszcza ją na środku pokoju, na łóżku lub pod drzwiami, nie jest to tylko troska czy instynkt – to akt samooceny.
W naturze silne osobniki wystawiają zdobycz, aby potwierdzić swój status. I choć w mieszkaniu czy domu nie ma stada, kot nadal zachowuje się według starego schematu. Pokazuje, że potrafi działać, kontrolować, polować. I choć potem może spać na plecach z łapami w górze, to w tym momencie jest bohaterem i musisz to zobaczyć.
Wnioski.
Twój kot nie przynosi martwych myszy, aby zrujnować ci poranek lub wywołać dramat. Przynosi coś, co uważa za cenne. Dla niego jest to oznaka siły, troski i część jego naturalnego kodu. I nawet jeśli nie zawsze jesteśmy w stanie to zaakceptować, dobrze jest wiedzieć, że nie jest to obrzydliwe – to dialog. To po prostu dialog w zupełnie innym języku.